Świat, który znamy, jest naznaczony cierpieniem. Wojny, konflikty, krzyk niewinnych – to nie tylko nagłówki gazet, ale codzienne realia milionów ludzi. Od Ukrainy, gdzie ziemia drży pod ciężarem bomb, przez Bliski Wschód, gdzie kolejne pokolenia rodzą się wśród ruin, przez Afrykę, gdzie walki o władzę i zasoby odbierają dzieciom dzieciństwo, aż po Azję, gdzie w Myanmarze junta wojskowa dławi wolność – wszędzie tam przemoc zdaje się być nieustającym refrenem ludzkiej historii. Wiara każe nam jednak szukać sensu w chaosie, stawiać pytania o pokój i przypominać, że każda kropla krwi przelana w imię konfliktu jest zaprzeczeniem miłości, o której mówi Ewangelia.
Wojna w Ukrainie, trwająca od 2022 roku, jest jednym z najbardziej bolesnych przykładów bezsensowności przemocy. Miasta jak Mariupol czy Bachmut, kiedyś tętniące życiem, dziś są cmentarzyskami marzeń. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, polski duchowny i człowiek wrażliwy na ludzką krzywdę, powiedział o tym konflikcie: „Wojna w Ukrainie to bezsensowny akt przemocy, który niszczy nie tylko ciała, ale i dusze. Nie ma w niej zwycięzców, są tylko ofiary – po obu stronach. Jako chrześcijanie musimy wołać o pokój, bo każda kropla krwi przelana w tym konflikcie jest krzykiem przeciwko Bogu”. Te słowa trafiają w sedno – wojna nie buduje, lecz rujnuje, a jej owoce to tylko gorycz i strata.
Na Bliskim Wschodzie konflikt zdaje się być wiecznym dziedzictwem. Strefa Gazy, gdzie w 2023 roku tysiące cywilów straciło życie w wyniku eskalacji przemocy, jest symbolem świata, który zapomniał o sprawiedliwości. Biskup Atallah Hanna, arcybiskup Sebastii z Greckokatolickiego Patriarchatu w Jerozolimie, w poruszającym apelu z 8 lutego 2025 roku, stanął w obronie Palestyńczyków:
„Palestyńczycy nie są bombami zegarowymi, ale są miłośnikami życia i godności. Palestyńczycy nie są bombami zegarowymi, jak niektórzy ignoranci ich opisują, nie są uczniami śmierci, ale uczniami życia. Zasługują na życie, wolność i wyzwolenie z okupacji. Odrzucamy wszelkie wypowiedzi, które obrażają Palestyńczyków, ponieważ są oni narodem wykształconym i szlachetnym. Palestyńczycy są twórczy w każdej dziedzinie, gdziekolwiek się znajdują, reprezentują autentyczność swojego narodu, jego długą historię i kulturę. Palestyńczycy nie są garstką terrorystów, przestępców i morderców, jak niektórzy chcieliby ich opisać, ale narodem o bogatej historii, kulturze, korzeniach, przynależności i chwalebnej przeszłości w tej świętej części świata. Palestyńczycy zasługują na życie w wolności w swojej ojczyźnie, a pokój nie jest oddzielony od sprawiedliwości. Osiągnięcie sprawiedliwości to droga do prawdziwego pokoju, a bez sprawiedliwości słowo ‘pokój’ pozostaje wielkim kłamstwem, bez smaku i koloru. Świat musi działać na rzecz sprawiedliwego rozwiązania sprawy palestyńskiej, które zapewnia godność i wolność naszego narodu. Nie szukajcie pokoju z dala od wyzwolenia ziemi i ludzi oraz realizacji pragnień, aspiracji i celów naszego narodu palestyńskiego. Ci, którzy kryminalizują nasz naród i opisują go jako bomby zegarowe, nie życzą dobrze temu narodowi, temu regionowi i całemu światu. Być miłośnikiem życia i obrońcą swojej ojczyzny to ludzki obowiązek, a każdy Palestyńczyk, który należy do tej ziemi, ma głębokie korzenie w jej glebie, a żadna potężna siła nie zdoła wyrwać tego narodu ze swojej ziemi i ojczyzny”.
Te słowa są jak krzyk sumienia – przypominają, że za każdym konfliktem stoją ludzie, ich historie, marzenia i prawo do życia w pokoju.
Afryka również nie jest wolna od ran wojen. W Sudanie Południowym, gdzie od 2013 roku wojna domowa pochłonęła setki tysięcy istnień, głód i przemoc stały się codziennością. W Demokratycznej Republice Konga walki o kontrolę nad złożami minerałów, jak koltan, napędzają spiralę śmierci, w której giną cywile – często kobiety i dzieci. Z kolei w Myanmarze, od czasu zamachu stanu w lutym 2021 roku, konflikt między wojskiem a cywilnym ruchem oporu oraz mniejszościami etnicznymi przerodził się w jedną z najkrwawszych wojen domowych ostatnich lat. Miliony ludzi zostało displaced, a junta stosuje brutalne represje, paląc wioski i mordując cywilów. Te konflikty, choć odległe geograficznie, są bliskie w swojej istocie: pokazują, że wojna rodzi się z chciwości, nienawiści i braku szacunku dla drugiego człowieka.
A jednak świat znał chwile pokoju. Po II wojnie światowej Europa, przez dekady podzielona i zniszczona, zaczęła budować wspólną przyszłość – dowód, że zgoda jest możliwa. Pokój nie jest utopią, lecz wyborem. Dlaczego więc wciąż wracamy do zabijania? Bo wojna karmi się iluzją – iluzją siły, dominacji, zemsty. Tymczasem, jak uczy nas Chrystus, prawdziwa siła leży w miłości i przebaczeniu. Każda kula wystrzelona w imię „sprawiedliwości” jest kłamstwem, każda bomba zrzucona na domy niewinnych jest grzechem przeciwko Bogu i ludzkości.
Wojny są bezsensowne, bo nie rozwiązują problemów – tworzą nowe. Cierpienie Ukrainy, Palestyny, Sudanu, Myanmaru nie jest ceną za lepszy świat, lecz świadectwem naszej porażki jako wspólnoty. Wiara wzywa nas do czegoś więcej – do budowania mostów, do modlitwy o pokój, do działania na rzecz sprawiedliwości. Bo jeśli Bóg jest pokojem, jak wierzymy, to każda wojna jest krokiem w przepaść. Może więc naszym zadaniem jest nie tylko opłakiwać ofiary, ale siać ziarna nadziei, by kiedyś, jak w wizji Izajasza, „przekuli miecze na lemiesze”? Czas pokoju nie jest marzeniem – jest obowiązkiem.