Stany Zjednoczone nałożyły na kraje Unii Europejskiej cła zaporowe na poziomie 20 procent. Thank you very much mister Trump! Ktoś nieprzytomny zapyta, a z czego autor niniejszego teksu się cieszy, skoro teraz będzie musiał zapłacić więcej? Już odpowiadam parafrazując słowa Joanny Szczepkowskiej: „Chciałbym podać pewną wspaniałą wiadomość – w każdym razie według mnie jest ona prawdziwa – 2 kwietnia 2025 roku skończył się w UE Zielony Ład”. Właśnie zdechł na naszych oczach chociaż jeszcze brukselskie towarzystwo nieprzytomnie się odgraża. Nasz lokalny dyktatorek zasiadł do klawiatury jak przystało na rasowego Europejczyka i „zagrał’: „Przyjaźń oznacza partnerstwo. Partnerstwo oznacza prawdziwie wzajemne taryfy. Potrzebne są odpowiednie decyzje” — zareagował Donald Tusk na portalu X. No, jak Donald Tusk napisał, że potrzebne są decyzje, to oznacza tylko tyle i aż tyle, że to… napisał.
Szefowa Donald Tuska p. Ursula von der Leyen oświadczyła z przytupem, że finalizowane są – znaczy się UE finalizuje – pierwszy pakiet środków zaradczych w odpowiedzi na amerykańskie cła na stal. Dodała jednocześnie, że UE „przygotowuje się do wprowadzenia kolejnych środków zaradczych, by chronić nasze przedsiębiorstwa, jeżeli negocjacje zawiodą”. – Jako Europejczycy zawsze będziemy promowali i chronili nasze interesy i wartości, i zawsze będziemy bronili Europy – oświadczyła szefowa Komisji. Łał! Ostro!
Inną postawę przyjął minister spraw zagranicznych Węgier, który przejechał się po brukselskich elitach jak po burej suce: „Od listopada ubiegłego roku cały świat wiedział, że USA wybrały patriotycznego prezydenta. Cały świat, w tym Bruksela i Komisja Europejska kierowana przez Ursulę von der Leyen, wiedzieli, że Donald Trump chce zrównoważonych stosunków handlowych. Bruksela wiedziała również, że jeśli nic nie zrobi, Waszyngton nałoży cła. Wiedzieli, ale nic nie zrobili. Ponieważ są niekompetentni i, przede wszystkim, tchórzami” – napisał Peter Szijjarto na swoim Facebooku. Tutaj bym się nie zgodził z panem ministrem Szijjarto, bo nasz premier jakieś zdanie na klawiaturze jednak „zagrał”.
Oczywiście, gdyby Polska była krajem suwerennym i niepodległym mogłaby sama (w trakcie bilateralnych rozmów) kreować relacje gospodarcze z USA, a ponieważ pozwoliliśmy sobie założyć brukselski kaganiec, to razem z innymi Unijczykami bezproduktywnie szczekamy w środku kojca, a od czasu do czasu rzucamy się na siatkę. Ponieważ lewicowe elity europejskie zaciągnęły gospodarczy ręczny hamulec (Zielony Ład), to nie pozostaje nam nic innego jak krótki spacer do lasu w poszukiwaniu nisko pnącej się gałęzi.
Jest oczywiście w tunelu światło! Otóż – że tak to ujmę – z dobrze informowanych źródeł wiem, że w Brukseli odtrąbiono odwrót Zielonego Ładu. Firmy consultingowe, które miały zarabiać krocie na prowadzeniu polskich firm przez nieprzebyty gąszcz unijnych przepisów – zwijają się i szukają nowego rykowiska i innych jeleni. Miał być biznes, a – masz ci babo placek – nie będzie! Czy to oznacza, że w przyszłości będzie można palić drewnem w komikach, tego oczywiście nie wiem, bo najlepiej odreagować na najsłabszych, a o takie skłonności podejrzewam brukselskich urzędników.
Podpowiadam premierowi Tuskowi, że najlepszą i „odpowiednią decyzją” byłoby obniżenie cen nośników energii, a co za tym idzie przeproszenie się z węglem i gazem. A jak się nie przeprosicie, to próbujcie sprzedać na światowych rynkach, to co jest już i tak drogie, a będzie stało obok tego, co jest tak samo dobre (a może i lepsze) a do tego znacznie tańsze. Ja tam ciszę się na trzaskający kominek…